O wymiarach ludzkiej cierpliwości

Czy da się trzy cnoty Boskie sprowadzić do jednego słowa? Przez wiele lat myślałem, że nie. Aż do momentu, kiedy przeczytałem książkę ks. Tomasza Halika pt. „Cierpliwość wobec Boga”. W książce autor rozpoczyna swoje rozważania od cytatu z koptyjskiego duchownego Adela Bestavrosa, który określa trzy najważniejsze pojęcia teologiczne w następujący sposób: „Cierpliwość wobec innych jest miłością, cierpliwość wobec siebie samego jest nadzieją, cierpliwość wobec Boga jest wiarą”. Słowa te wywarły na mnie tak wielkie wrażenie, że postanowiłem nimi zająć się bardziej szczegółowo. Okazuje się bowiem, że cierpliwość może stać się kluczem do wyjaśnienia podstawowych prawd wiary chrześcijańskiej.

Miłość niejedno ma imię. Pojawia się przy narodzinach człowieka jako macierzyńska, rodzicielska. Może być również małżeńska, braterska, w przyjaźni wobec bratniej duszy. Najczęściej kojarzy się ze stanem zakochania szczególnie wśród młodych ludzi, ale ma również oblicze bardziej dojrzałe u ludzi w sile wieku i starszych.

Klasyczna definicja miłości mówi o tym, że jest to chęć czynienia dobra względem drugiego człowieka. Jak jednak rozumieć to działanie woli i w jaki sposób przejawia się ono w praktyce? Odpowiedzią może być cierpliwość. Człowiek kochający nosi w sobie pewne szczególne cechy, które nie pozwalają, żeby osobie kochanej stała się krzywda. Relacje jednak nie zawsze są czymś łatwym, nawet jeśli są to relacje pełne miłości. Nie bez powodu mówi się, że prawdziwa miłość domaga się ofiary. Tą ofiarą bez wątpienia może być poskromienie własnej niecierpliwości. Ludzie zakochani popadają nieraz w pewien rodzaj gorączkowości. Szybko i bardzo pochopnie chcą dać upust uczuciom, które towarzyszą miłości. Taki rodzaj miłości spotykamy w prawie wszystkich romantycznych opowiadaniach. Taka miłość często kończy się tragicznie, a osoby, które jej doświadczają, nigdy nie dojrzewają do prawdziwego związku.

Inaczej jest z cierpliwością. Dojrzała miłość domaga się swego rodzaju pohamowania uczuć. Staje się wtedy miłością mądrą. Cierpliwość względem innych jest jedną z najtrudniejszych rzeczy, których doświadczamy w relacjach. Bycie cierpliwym bez względu na różnice charakteru, wyznawany światopogląd czy wady drugiej osoby można z całą pewnością określić mianem dojrzałej miłości. Taka postawa charakteryzowała Jezusa, który w przeciwieństwie do faryzeuszów, wykazywał wielką cierpliwość, zwłaszcza w stosunku do grzeszników i ludzi powszechnie pogardzanych. W swoim nauczaniu podkreślał, że cierpliwość i wytrwałość ostatecznie prowadzą ludzi do zbawienia. Bóg zatem wychowuje nas do cierpliwości, która okazuje się pełnią miłości.

Niecierpliwość z kolei staje się pokusą podsycaną przez złego ducha. Filozofia, że wszystko należy mi się „teraz” i „już” ostatecznie prowadzi do bezmyślności, a przecież Biblia mówi, że to właśnie głupota jest największym złem. Miłość cierpliwa to także temat teologii świętego Pawła, który właśnie w cierpliwej miłości widzi spełnienie powołania człowieka do życia w pełnej komunii z Bogiem. Tu rodzi się kolejny wątek. Cierpliwość ma bowiem być okazywana nie tylko innym ludziom, ale cierpliwym trzeba być także względem siebie i, jak się za chwilę okaże, także względem Boga.

Cierpliwość względem samego siebie została określona mianem nadziei. To właśnie z nadziei rodzą się plany człowieka, jego cele, a ostatecznie także motywacje do działania. Każdy z nas doświadcza swego rodzaju wewnętrznego rozdarcia, które spowodował w nas grzech pierworodny. Człowiek traci cierpliwość względem siebie samego. Zdolny jest nawet do samopotępienia. Nie podoba mu się, że jest taki jaki jest. Nieraz doświadcza własnych ograniczeń, słabości, a wymiarze własnego ciała choroby i bólu. Cierpliwość względem samego siebie to także podstawa do pełnego rozwoju osobowości. Nikt z nas nie rodzi się dojrzały. Wszyscy jesteśmy dziećmi, które dopiero poznają czym jest prawdziwe człowieczeństwo i w jaki sposób pogodzić się z tym, że jestem człowiekiem. Brak nadziei powoduje, że człowiek zaczyna żyć w wewnętrznym konflikcie. Stawia sobie wysokie oczekiwania, których nigdy nie osiąga. Zdaje się tylko na siebie i gardzi pomocą innych i Boga.

Jedynie cierpliwość względem siebie pozwala na pokorne przyjęcie własnej kondycji duchowej i egzystencjalnej. Tylko tak człowiek może pogodzić się z faktem, że jest grzesznikiem i musi liczyć na Boże miłosierdzie. Ludzie cierpliwi względem samych siebie doświadczają radości i najczęściej znani są z pogodnego usposobienia. Potrafią wytworzyć pewien dystans względem tego kim są i co robią. Traktują sprawy drugorzędne z przymrużeniem oka i dzięki temu starcza im sił do pracy nad rzeczami naprawdę ważnymi. Nie noszą w sobie pragnienia zbawiania całego świata, ale robią wszystko, żeby osiągnąć zbawienie. Chcą, żeby ich nadzieja spełniła się w przyszłym świecie.

Ostatni rodzaj cierpliwości to cierpliwość względem Boga. Adel Bestavros nazywa ją wiarą. Przez wieki próbowano różnie zdefiniować wiarę i najczęściej opisywano ją jako „uznanie czegoś za prawdziwe” lub „pokładanie ufności w tym, co przekracza rozumowe poznanie”. Poczyniono nawet pewne rozróżnienie na „wiarę w Boga” i „wiarę Bogu”. Wiara w pierwszym rozumieniu to przede wszystkim uznanie, że Bóg jest, a w drugim, że Bóg jest godny wiary i chce dla człowieka dobrze. W tym drugim aspekcie na pierwszy plan wysuwa się posłuszeństwo Bogu.

Cierpliwość względem Boga to nowe i dosyć zaskakujące podejście do sprawy. XXI wiek naznaczony jest nie tyle wątpliwościami co do istnienia Boga, ale zmaga się z nieobecnością Boga. Wiara jako cierpliwość to odpowiedź na to wyzwanie. Doświadczenie niewiary i nieobecności Boga wymagają bowiem wielkiej cierpliwości. Człowiek, który ich doświadcza musi wykazać się wewnętrznym pokojem i otwartością względem największych problemów, jakimi są śmierć, cierpienie, a także niesprawiedliwość w świecie. Nie ma bowiem prostych i jednoznacznych odpowiedzi na te kwestie.

Wielu ludzi wierzących wykazuje się cierpliwością względem Boga. Znoszą cierpienie, wytrwale się modlą, pokonują wątpliwości, pokładają wiarę w sakramentach i obecności Kościoła w świecie. Trzeba docenić tę cierpliwość, bo nieraz trudności życia i nieautentyczna postawa chrześcijan wystawiają ją na próbę.

Wydaje się, że dzisiejsze argumenty ateistów odnoszą się nie tyle do racjonalnego zaprzeczania istnienia Boga, ale do owej nieobecności i zbyt pochopnego usprawiedliwiania ludzkiego cierpienia. W tym względzie szczególne miejsce zajmuje cierpienie dzieci, ubóstwo i głód w wielu miejscach na świecie, a także doświadczenie wojny i nienawiści. Wielu ludzi nie jest skłonnych, aby zachować cierpliwość i w postawie frustracji wołają: „Gdzie jest Bóg?”. Także względem tego wołania należy wykazać daleko idącą cierpliwość i współczucie. Cierpliwość nie jest tylko postawą serca, ale objawia się w konkretnych działaniach, niesieniu pomocy i modlitwie do Boga. Taka wytrwała postawa dodaje wiary, że spełnią się słowa Ewangelii: „Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony”.

Święty Paweł pisze, że teraz trwają wiara, nadzieja i miłość. Myślę, że spokojnie można by je zamienić na słowa: „Wszyscy teraz trwamy w cierpliwości”. Mamy być cierpliwi względem innych, bo wtedy kochamy. Mamy być cierpliwi względem samych siebie, bo wtedy nasze życie jest pełne nadziei. Wreszcie mamy być cierpliwi względem Boga, bo tak wyraża się nasza wiara, która jest zapowiedzią i poręką dóbr przyszłych. Cierpliwość jest kluczem do szczęścia, podporą słabych, towarzyszką mądrości, owocem Ducha Świętego.

Ks. Mateusz Szerszeń CSMA

Inne artykuły autora

Litania do Ojca Dolindo Ruotolo

Oddycham kapłaństwem